23 sierpnia 2013

Indyjski czwartek



W ramach Indyjskiego czwartku szefowa kuchni poleca:





Zupa krem curry z kalafiora, pyszna, dobra na każdą porę roku.

Przepis zaczerpnięty z bloga 
Jadłonomia 

1 kalafior
1 cebula
1 ziemniak
1 1/2 l bulionu warzywnego
1/2 łyżeczki kminu rzymskiego (nie dałam, bo Tycjan nie lubi ;))
1/2 łyżeczki imbiru
1/4 łyżeczki chili
1/4 łyżeczki kurkumy
na czubku noża kardamon i cynamon
sól
olej do smażenia
do podania: wędzona papryka, dobry olej, świeża kolendra


Cebulę pokroić w pióra, ziemniaka obrać i pokroić w drobną kostkę. Na dnie garnka rozgrzać kilka łyżek oleju i dodać cebulę oraz ziemniaki. Chwilę podsmażyć, następnie dodać wszystkie przyprawy i podsmażać na małym ogniu przez 4-6 minut.
W międzyczasie kalafiora podzielić na bardzo małe różyczki. Dodać do warzyw, wymieszać i zalać wszystko bulionem. Gotować pod przykryciem przez około 15 minut lub do czasu aż kalafior będzie miękki.
Ugotowane warzywa zmiksować na gładki krem, doprawić solą i rozlać do misek. Podawać skropione olejem, posypane wędzoną papryką i świeżą kolendrą.


Na drugie serwujemy Rajme z czerwonej fasoli:

75 ml oliwy
kawałek drobno posiekanego świeżego imbiru (średniej wielkości, wg uznania)
1 średnia cebula
3 ząbki czosnku
łyżeczka soli
łyżeczka mielonego kuminu (nie dałam, z powodu jak w poprzednim przepisie)
łyżeczka mielonej kolendry
1/2 łyżeczki ziaren kuminu
1/2 łyżeczki kurkumy
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne 
1 pomidor i szklanka sosu pomidorowego (wykorzystałam pomidory z puszki)
2 puszki czerwonej fasoli
świeża kolendra lub pietruszka


Na głębokiej patelni rozgrzać olej. Wrzucić posiekaną cebulę, czosnek i imbir i podsmażać przez minutę. Potem dodać sos pomidorowy (miałam pomidory w puszce, posiekane, więc wrzuciłam wszystko razem), sól i pozostałe przyprawy i gotować 5 minut, od czasu do czasu mieszając. Następnie dodać fasolę razem z wodą z puszki, dolać szklankę wody. Zagotować, następnie zmniejszyć ogień i gotować bez przykrycia jeszcze ok. 10 min. 

Podawać przyozdobione świeżą kolendrą, można również pacnąć na wierzch łyżkę naturalnego jogurtu.

Do Rajmy zrobiłam chlebek roti:


1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej (wymieszałam z owsianą)
1/4 szklanki ciepłej wody
sól



Do mąki z solą dodawać ciepłą wodę. Wymieszać i wyrobić miękkie ciasto. Odstawić na 10 minut.

Ciasto rozdzielić na 4 części. Każdą kulkę rozwałkować na placek o średnicy 12-15 cm. Rozgrzać patelnię (bez oleju). Roti piec na suchej patelni aż pojawią się brązowe plamki. Każdy następny placek piecze się szybciej, dlatego trzeba uważać, żeby się nie przypalił.



Deser też był, ale wyszedł mało widowiskowy, choć z dużym potencjałem. Może jeszcze kiedyś się pokuszę o wykonanie to wtedy będzie zdjęcie ;)











22 sierpnia 2013

Oreoooo!

Jakiś czas temu urządzaliśmy piknik nad rzeką z okazji urodzin Tycjana. Menu było piknikowe, sałatki, kiełbaski, hummus... Ale skoro urodziny to tort musi być! Albo cokolwiek słodkiego, tak żeby dało się wziąć nad rzekę :)  
Zatem był sernik. Żeby nie było nudno, to sernik był z ciastkami Oreo.

Bardzo lubię spód z ciastek Digestive, jest lekko słony, to dobrze przełamuje słodycz, a przy tym jest niezwykle prosty w wykonaniu i niezawodny. Szkoda, że u nas jest dość ciężko kupić te ciastka, dlatego jak znajdę, to kupuję 2-3 paczki, na zapas ;)

Przepis znaleziony na blogu Cook yourself.

Składniki:
- 1 opakowanie (250g) ciasteczek typu degestive (mogą być jasne albo ciemne)
- 16 szt ciasteczek Oreo
- 1 kg sera mielonego na sernik (w wiaderku)
- 1 jajko
- 150g masła 
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub ziarenka z 1 laski wanilii
- 1/4-1/3 szklanka cukru



Ciasteczka degestive rozkruszyć. Masło rozpuścić. Dodać do pokruszonych ciasteczek i dokładnie wymieszać. Przygotowaną masą wyłożyć formę, wyłożoną wcześniej papierem do pieczenia. Wstawić do lodówki na czas przygotowania masy.
Jajko utrzeć z cukrem na gładką i puszystą masę. Dodawać po łyżce sera i ekstrakt z wanilii i dokładnie zmiksować. 8 sztuk Oreo pokruszyć i dodać do masy serowej. Wymieszać łyżką.
Masę serową wyłożyć na ciasteczkowy spód. Pozostałe ciasteczka Oreo przekroić na pół i ułożyć na masie serowej, delikatnie przyciskając je do masy.
Wsadzić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec przez ok.45-50 minut (do tzw."suchego patyczka"). Po 35-40 minutach, można sprawdzić czy sernik się upiekł. Gdyby za szybko przybierał kolorów z góry - przykryć folią aluminiową/papierem do pieczenia. 

Ciasto wystudzić porządnie przed krojeniem.




09 sierpnia 2013

Kapusta po góralsku

Średnią kapustę białą (tutaj młodą) szatkujemy/kroimy lub wykorzystując inna formę rozczłonkowania jej  dzielimy na kawałki podobne do takich domowych, tworzonych przez... szatkowania/krojenie ;) Wrzucamy teraz ją teraz w takiej formie do garnka zalewamy dwoma szklankami wody i dusimy wcześniej soląc i dodając 3 spore łyżki kminku. Kapusta musi zmięknąć, więc czasami trzeba będzie dolać wody. Po około 30/40 minutach (w zależności od kapusty i jej wielkości), kiedy będzie miękka, a woda odparuje całkowicie odstawiamy ją z gazu i zabieramy się za cebulkę. To jest wersja wegetariańska kapusty, więc mięsożercom w tym momencie zwracam uwagę, że można tutaj już przygotować sobie pokrojony boczek. Dla wegetek ta część wygląda tak: na patelni rozgrzewamy olej (musi być go w tym przypisie sporo, bo kapustę będziemy na tym smażyć, a dodatkowo dzięki niemu nabierze ona takiej fajnej, specyficznej "koloidalnej" konsystencji), a jak ktoś chce można też dodać trochę masła dla smaku/zapachu i na to wrzucamy pokrojoną w kosteczkę cebulę (2 średnie sztuki). Wszystko ładnie podsmażamy dodając trochę soli (cebula szybciej wtedy mięknie) i pieprzu (sporo, bo to jest danie dosyć pikantne - chłodne piwo musi mieć w końcu jakiś pretekst do podania). Jak cebulka będzie już dobra to wrzucamy do niej kapustę i wszystko smażymy jakieś 15 - 20 minut.

Do kapusty idealnie pasują młode ziemniaczki okraszone masełkiem i koperkiem, a ideałem jest podanie tego wszystkiego tak jak można zjeść to w Zakopanem i okolicy, czyli na drewnianych rynienkach. Ostatnio zakupiliśmy takie dla siebie, więc poczuliśmy się jak w górach :)

25 lipca 2013

Idziemy na jagody, na jagody...

Sezon w pełni, mnogość owoców zachwyca i kusi :)
Zachciało mi się pierogów z borówkami (bo tam skąd pochodzę mówi się borówki, nie jagody;)), ale zabrakło czasu i energii na lepienie, a ponieważ jagódki już czekały to doczekały się muffinek. A pierogi i tak będą!

Przepis oczywiście z bloga Moje Wypieki:

Składniki na 8 muffinek:
  • 300 g mąki pszennej
  • 1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 80 g miałkiego brązowego cukru
  • 150 g świeżych lub mrożonych jagód
  • 1 roztrzepane jajko
  • 180 ml maślanki
  • 125 ml oleju
W jednym naczyniu połączyć suche składniki: mąkę, sodę, proszek, cukier. W drugim mokre: jajko, maślankę, olej. Połaczyć zawartość obu naczyń, wmieszać jagody. Wymieszać szybko i niedokładnie, tylko do połączenia się składników (powstałe ciasto było dość gęste jak na muffiny, dolałam więc 3 - 4 łyżki maślanki).
Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. Porozdzielać ciasto.
Piec około 25 - 30 minut w temperaturze 190ºC (ważne: do suchego patyczka). Po upieczeniu przez 5 minut nie wyciągać z formy, potem studzić na kratce.

Muffiny są najlepsze jak są jeszcze ciepłe, wtedy owoce oddają całą swoją dobroć :)


06 czerwca 2013

Tajlandia po godzinach


Takie potrawy powstają, gdy w człowieku odezwie się dusza podróżnika, a proza życia mówi nam, że jest już po 16:00 i ostatni PKS do Azji tym dniu już odjechał ;)

W naszej domowej Tajlandii potrzebne będą:

  • ryż
  • łyżka oleju
  • 3 marchewki
  • 2-3 malutkie cukinie
  • 5-6 szt. pieczarek
  • 1 por
  • 1/2 puszki mleka kokosowego
  • sok z 1/2 cytryny
  • curry (pasta lub przyprawa w proszku)
  • czosnek
  • sól, pieprz

Gotujemy ryż, najlepiej luzem, nie w woreczkach (proporcje 1:2). W tym czasie kroimy marchewkę w słupki, pieczarki, cukinię w kawałki oraz pora i w tej kolejności wrzucamy na patelnię, niech się podsmażą, potem już się będą dusić we własnym soku.
Kiedy warzywa się podduszą dodajemy pół puszki mleka kokosowego i sok z cytryny.
Dodajemy czosnek i curry oraz sól i pieprz.  Ma być dość ostre, ale generalnie przyprawiamy wedle własnego uznania, grunt, aby przełamać słodycz mleka.

Wykładamy na ryż. Jemy. Możemy pomrukiwać z zachwytu :)



27 kwietnia 2013

Key lime pie

Jeśli przyjdzie Wam ochota na coś oryginalnego, na coś, co nie jest po prostu tylko "słodkie" to koniecznie zróbcie Key lime pie. To ciasto zaskoczy każdego :) Polecam zwłaszcza w ciepłe dni, na posiedzenie w ogrodzie lub na balkonie...




Przepis oczywiście z bloga Moje Wypieki


Na spód formy 27 cm:

225 g (paczka) ciastek Digestive
100 g masła

Nadzienie:

5 żółtek
400 ml mleka skondensowanego słodzonego
100 ml śmietanki kremówki
2/3 szklanki soku z limonek (4-5 szt.)
skórka starta z 1 limonki

Ciasteczka pokruszyć w malakserze lub blenderem na piasek. Dodać roztopione masło, wymieszać.

Formę wysmarować masłem. Spód i boki wyłożyć masą ciasteczkową, wyrównując i dociskając je do formy. Podpiec w temperaturze 160ºC przez 10 minut. Wyjąć, wystudzić.
Żółtka ubić mikserem na jasną, puszystą masę. Dodać mleko skondensowane, otartą skórkę, sok z limonki, zmiksować.
Miksturę wylać na kruchy spód.
Piec ok. 15 minut w temperaturze 170°C. Upieczona tarta będzie ścięta na całej powierzchni - sprawdzamy patyczkiem dotykając tylko jej powierzchni (może się lekko trząść). Wyjąć, przestudzić w formie, następnie włożyć do lodówki na całą noc.

Modyfikacja: z przeliczenia na większą formę wyszło, że powinnam dać ponad 500 ml mleka, a miałam puszkę 400 ml, więc te 100 ml uzupełniłam śmietanką,  żeby nie kupować drugiej puszki mleka, z której zużyłabym tylko 1/4 zawartości.  Można więc i tak, i tak :)

Na początku, tuż po wyjęciu z piekarnika miałam natomiast poważne obawy czy ciasto da się pokroić, ale noc w lodówce dobrze mu zrobiła i kroi się całkiem dobrze ;)