Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty

15 października 2013

Jesiennie, dyniowo...

Wokół dominuje kolor żółty i pomarańczowy. Nie sposób się temu nie poddać także w kuchni, zwłaszcza że sezon na dynie należy uznać za rozpoczęty!
Na pierwszy jesienny ogień, jak zawsze idzie zupa z dyni.

1 nieduża dynia (muszkatołowa) 
2 marchewki
1 nieduża pietruszka
1 por
kilka łyżek oleju
mielona kolendra
imbir
kurkuma
sól, pieprz

Pora pokroić w plasterki i podsmażyć na niewielkiej ilości oleju. Dodać marchewki, pietruszkę i obraną oraz pokrojoną dynię. Podsmażać ok. 15 min., następnie dolać wodę (ilość wody oczywiście zależy od tego czy zupę krem wolimy bardziej na sztywno, czy trochę rzadszą ;)).

Gotować aż warzywa będą miękkie, w międzyczasie dodać przyprawy. 
Zmiksować. Podawać z kleksem jogurtu lub śmietany.



23 sierpnia 2013

Indyjski czwartek



W ramach Indyjskiego czwartku szefowa kuchni poleca:





Zupa krem curry z kalafiora, pyszna, dobra na każdą porę roku.

Przepis zaczerpnięty z bloga 
Jadłonomia 

1 kalafior
1 cebula
1 ziemniak
1 1/2 l bulionu warzywnego
1/2 łyżeczki kminu rzymskiego (nie dałam, bo Tycjan nie lubi ;))
1/2 łyżeczki imbiru
1/4 łyżeczki chili
1/4 łyżeczki kurkumy
na czubku noża kardamon i cynamon
sól
olej do smażenia
do podania: wędzona papryka, dobry olej, świeża kolendra


Cebulę pokroić w pióra, ziemniaka obrać i pokroić w drobną kostkę. Na dnie garnka rozgrzać kilka łyżek oleju i dodać cebulę oraz ziemniaki. Chwilę podsmażyć, następnie dodać wszystkie przyprawy i podsmażać na małym ogniu przez 4-6 minut.
W międzyczasie kalafiora podzielić na bardzo małe różyczki. Dodać do warzyw, wymieszać i zalać wszystko bulionem. Gotować pod przykryciem przez około 15 minut lub do czasu aż kalafior będzie miękki.
Ugotowane warzywa zmiksować na gładki krem, doprawić solą i rozlać do misek. Podawać skropione olejem, posypane wędzoną papryką i świeżą kolendrą.


Na drugie serwujemy Rajme z czerwonej fasoli:

75 ml oliwy
kawałek drobno posiekanego świeżego imbiru (średniej wielkości, wg uznania)
1 średnia cebula
3 ząbki czosnku
łyżeczka soli
łyżeczka mielonego kuminu (nie dałam, z powodu jak w poprzednim przepisie)
łyżeczka mielonej kolendry
1/2 łyżeczki ziaren kuminu
1/2 łyżeczki kurkumy
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne 
1 pomidor i szklanka sosu pomidorowego (wykorzystałam pomidory z puszki)
2 puszki czerwonej fasoli
świeża kolendra lub pietruszka


Na głębokiej patelni rozgrzać olej. Wrzucić posiekaną cebulę, czosnek i imbir i podsmażać przez minutę. Potem dodać sos pomidorowy (miałam pomidory w puszce, posiekane, więc wrzuciłam wszystko razem), sól i pozostałe przyprawy i gotować 5 minut, od czasu do czasu mieszając. Następnie dodać fasolę razem z wodą z puszki, dolać szklankę wody. Zagotować, następnie zmniejszyć ogień i gotować bez przykrycia jeszcze ok. 10 min. 

Podawać przyozdobione świeżą kolendrą, można również pacnąć na wierzch łyżkę naturalnego jogurtu.

Do Rajmy zrobiłam chlebek roti:


1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej (wymieszałam z owsianą)
1/4 szklanki ciepłej wody
sól



Do mąki z solą dodawać ciepłą wodę. Wymieszać i wyrobić miękkie ciasto. Odstawić na 10 minut.

Ciasto rozdzielić na 4 części. Każdą kulkę rozwałkować na placek o średnicy 12-15 cm. Rozgrzać patelnię (bez oleju). Roti piec na suchej patelni aż pojawią się brązowe plamki. Każdy następny placek piecze się szybciej, dlatego trzeba uważać, żeby się nie przypalił.



Deser też był, ale wyszedł mało widowiskowy, choć z dużym potencjałem. Może jeszcze kiedyś się pokuszę o wykonanie to wtedy będzie zdjęcie ;)











20 lutego 2013

Barszcz ukraiński, czyli czerwień, od której jest ciepło i błogo

Nie mam bladego pojęcia, dlaczego mam wspomnienia z dzieciństwa związane z barszczem czerwonym, bo chyba nie była to zupa, która za często lądowała na naszym stole... co innego pomidorowa, ale to inna bajka i inny przepis.

W każdym razie ze "wspomnieniami" w głowie i jako wielki fan buraków w każdej postać postanowiłem zrobić właśnie barszcz czerwony. Moni nie trzeba długo na zupy namawiać więc od pomysłu do czynu i lista zakupowa była gotowa, a przepis oparliśmy na kompilacji różnych przepisów z internetu. Skąd u mnie ten barszcz z dzieciństwa jak nikt nawet nie przekazał przepisu?! :)

Składniki:
  • 3 średniej wielkości buraki,
  • 1 średnia pietruszka,
  • 2 średnie marchewki,
  • 1/4 średniego selera,
  • 4 małe ziemniaki,
  • 2 średnie cebule,
  • 1/4 małej główki białej kapusty,
  • 1 puszka białej fasoli (dobrze jakby była to duża fasola,
    a nie ta drobna),
  • 1 mały przecier pomidorowy (25-30g),
  • 2 spore ząbki czosnku,
  • kilka łyżek mąki pszennej,
  • kwasek cytrynowy/sok z cytryny,
  • śmietana/jogurt.
  • ziele angielskie, liść laurowy, sól, pieprz.

Proces twórczy:
Wszystkie warzywa (oprócz kapusty, bo tą poszatkowałem) starłem na tarce w drobne słupki, nie mylić tego z wiórkami. Jeżeli nie macie takiej tarki to trzeba wszystko ładnie pokroić w małą kostkę - powodzenia ;)

Na patelni rozgrzewamy dowolny tłuszcz i podsmażamy cebulę (ok, ją też pokroiłem w  normalny sposób), do której dodajemy buraczki. Dusimy je aż trochę zmiękną i dodajemy: marchewkę, pietruszkę oraz seler. Wszystko smażymy z 15 minut. Na koniec wszystko oprószamy kilkoma łyżkami mąki (jak damy jej za dużo to zupa będzie gęstsza) i dodajemy przecier pomidorowy. Jeszcze chwilę wszystko smażymy, a następnie zalewamy 2 litrami wody i doprowadzamy do wrzenia. Teraz przyszła pora na dodanie ziemniaków i kapusty. Wszystko ładnie powinno nam teraz gotować się przez jakieś 15-20 minut. Po tym czasie dodajemy fasolkę i zmiażdżony czosnek oraz przyprawiamy solą,  pieprzem (sporo) i lekko zakwaszamy kwaskiem cytrynowym. Gotujemy wszystko jeszcze do 10 minut, tak żeby warzywa stawiały opór przy gryzieniu, ale były przy tym też miękkie - żeby było profesjonalnie to użyję określenia "al dente" :)

Aromatyczną i gorącą zupę nalewamy na talerz i przyozdabiamy smacznym kleksikiem z jogurtu lub śmietany.